|
|
||||
#11 2009-04-15 09:50:24
Mam niby coś napisac tu, bo się nie odzywam. Żyję. Dobrze się mam, o dziwo. W życiu mniejsze i większe kryzysy. Raz gorzej, raz lepiej. Mnóstwo zajęc na uczelni nie pomaga wcale w zapełnieniu czasu. Tylko psuje harmonogram dnia. Bo i pracowac można w takim wypadku mało. D. uzależnia mnie od siebie coraz bardziej. Choc też bywa dziwnie.
Chyba nie mam już weny na pisanie, pora raczej z tym skończyc. W głośnikach: Arctic Monkeys skomentuj (3)#10 2009-02-21 18:05:13
Praga jak i całe Czechy przywitała nas śniegiem i lekkim mrozem. Na początku lekka konsternacja i próba odnalezienia się w nowej sytuacji. Ciekawy kraj, sympatyczni ludzie. I piękne kilka dni z dala od wszystkiego. Mnóstwo wspomnień i ciekawych historii, a to tylko 5 dni. Wspaniałych 5 dni. A teraz pora odnaleźc się w szarej rzeczywistości codziennego dnia. skomentuj (5)#9 2009-02-15 16:23:54
Wczorajsze Walentynki pod znakiem zrobionej przeze mnie kolacji i orchidei. Miło, aczkolwiek bez pompy. Dziś moje urodziny jak co roku nieoczekiwanie. Zdążyłem: -przesiedziec godzinę zamknięty na zimnym zapleczu -zjeśc 'tort' -wypic sok z ogórków -dostac obiad -popracowac od rana do 15 -miec sesję fotograficzną -jeździc [po raz kolejny w bagażniku] po bezdrożach na skup...złomu I wiele innych śmiesznych atrakcji. A to jeszcze nie koniec dnia. A jutro Praga... W głośnikach: Sto lat! (pod różną postacią)
Dodane o godz. 22:53 Od D. dostałem świetną koszulkę reprezentacji Polski z własnym nazwiskiem i podwójny bilet na 27.02 na kabaret Neo-Nówka. Nic lepszego nie mogłem sobie wymarzyc. A wieczorem FAMA i spotkanie w gronie kilku(nastu) znajomych. I piwo. Dzięki Boże po raz kolejny za takich przyjaciół. skomentuj (1)#8 2009-02-06 22:22:08
Powrót do prowadzenia imprez nieszczególnie udany. Prowadzenie najwyższych lotów to to nie było. Nuda, rutyna dopada mnie. Czas na zmiany chyba. Coś w tym jest, bo nawet w miejscu 20 minut spokojnie usiedziec nie potrafię. D. ma imieniny dzisiaj. Dowiedziałem się o tym przypadkowo czytając ogłoszenia w autobusie. Ciekawie. Ostatnio przypomniałem w pracy o zabraniu kluczowej rzeczy z garażu. Miałem czekac na nagrodę. Zamiast wymarzonej premii, czy chociażby karnetu na tańce (o czym bynajmniej marzyłem odkąd przyszedłem do tej pracy) od Grzyba dostałem słoik ogórków. Kiszonych. I nie wiem co mam przez to rozumiec. Podtekst jakiś, czy co do grzyba, ekhem...cholery ? Wizja Pragi coraz bardziej mnie nakręca. Jeszcze tydzień! No troche dłużej. Bo u babci D. posiedziec wypada. W głośnikach: Matt Pokora - Catch me if you can skomentuj (1)#7 2009-02-05 18:52:25
Sesja dupa! Tyle strachu o nic. Już za sobą. Choroba (mam nadzieje) dawno za sobą. Teraz w głowie poszukiwanie nowej pracy. I zamartwianie się podpisaną lojalką na karę. Dużą karę. Wzrok D. nie przestaje byc taki jak na początku. Uwielbiam jak na mnie patrzy. I wyjazd się szykuje. Do jej babci. Na śląsk. I do Pragi na jeden dzień. Pociągiem wszędzie. Bo nigdzie pociągiem nie jeździłem jeszcze. I czas tu wrócic. Przyda się. Oj przyda. K. zakochany nieszczęśliwie po raz n-ty. Tym razem jego wybranka, której na oczy jeszcze nie widział (historia zbyt długa, by starczyło mi sił w palcach, aby o niej napisac) jest w ciąży ze swoim byłym chłopakiem, który nomen omen zdradzał ją i traktował jak przedmiot. I weź tu człowieku bądź mądry. Chociaż czasem byś chciał. W głośnikach: Maroon 5 (wszystko!) skomentuj (0)#6 2009-01-13 22:14:04
I mam nadzieję, że już po chorobie. Nieoczekiwanie dopadła w sobotę w nocy. I tak trzyma. Ale chyba odpuszcza. Pora wziąc się do roboty. W głośnikach: Hallelujah skomentuj (3)#5 2009-01-10 23:51:49
W poniedziałek powrót na uczelnię po świątecznej przerwie przedłużonej świętami obchodzonymi przez prawosławnych. Chwała im za to, że tydzień dłużej mogłem nadrobic w pracy, żeby przed sesją zwolnic tempo. Wczoraj D. zabrała mnie na otwarcie wystawy (bo próbuje napisac recenzję na zajęcia). I chyba to ja jestem jakiś dziwny, albo ta sztuka jest taka. Nie mam pojęcia jaki był temat, zamysł i w ogóle co do cholery przedstawiały te maźnięcia na płótnach, albo jakieś chore filmy. Sztuka. Taaa... Jutro kolejna wielka impreza do poprowadzenia. A gardło już siada bo codziennie coś... Bawię się znów w bukmacherkę. Tradycyjnie z mizernym skutkiem. W głośnikach: Jump Around skomentuj (0) |
LINKI Blogi ARCHIWUM |
|
||
|
design by gingery |
||||